29 CZERWCA |
Maszoperia
Maszoperia

Maszoperia

Woda, kutry, sieci, ryby, to nierozerwalne elementy życia każdego Kaszuba. Dla wielu z nich tradycja morska to całe życie. Kilka pokoleń rybaków wybierało się na połowy. Wypływali ojciec z synem, dziadek z wnukiem i nie mogło być inaczej.

Rybołówstwo na Helu istniało już 2500 lat przed naszą erą. Dla ówczesnych mieszkańców półwyspu połowy ryb i fok były podstawowym zajęciem, ale również sposobem na życie i zdobywanie pożywienia dla swojej rodziny. Zgodnie z tradycją kaszubska, podczas niektórych świąt obowiązywał post ścisły, w trakcie którego można było jeść oprócz pieczywa i warzyw właśnie ryby.

Rybacy wypływali w morze lub na zatokę łodziami wiosłowymi, co pozwalało jedynie na niewielki zasięg połowów. Rozwój techniki budowania łodzi i licznie powstające warsztaty szkutnicze przyczyniły się do stworzenie pomeranek, które pozwalały na dalsze wyprawy. Duża ilości rybaków zlokalizowanych na małym obszarze przybrzeżnym zaczęła wiązać maszoperie, czyli związki rybaków działających na jednej łodzi, na których czele stał szypr, kapitan. Zespoły niewodowe, czyli poławiaczy, udawały się wspólnie na połowy dorsza, łososia czy węgorza, a następnie łów dzielili pomiędzy siebie względem swoich udziałów w maszoperii. Poszczególne grupy poławiaczy zamieniały się co roku miejscem sowich łowisk, toni. Każdy maszop bronił swojej załogi przed niebezpieczeństwem oszustwa ze strony kupców, dlatego też nikt prócz samych zainteresowanych nie wiedział, kto należy do jakiej maszoperii i gdzie są one zlokalizowane. Stanowisko szypra było dziedziczone i przekazywane z ojca na syna, jednak myli się ten, kto uważa, że szypr dzielił jedynie zyski. Do jego obowiązków należała również opieka i utrzymanie wdów i sierot, którym morze zabrało bliskich, a także starców – rybaków, którzy już nie mogli pracować.

Kilka razy w roku maszoperie spotykały się w chëczy szypra na obrzędy związane z morzem. W święto Trzech Króli odbywała się zabawa – maszopsko, podczas której następowało zszywiny niewodu. Uroczystość ta miała na celu zakończyć miniony rok oraz rozpocząć oficjalnie nowy sezon połowu.  Podczas maszopska święcono niewody, które przygotowywali maszopi w trakcie srogiej i mroźnej zimy w swoich checzach.

Maszopi czekali z utęsknieniem na świętego Grzegorza (12 marca), gdyż wówczas następowało uroczyste rozpoczęcie sezonu połowu łososia. O wschodzie słońca na brzegu morza dokonywano poświęcenia niewodu. Pierwsze, honorowe zarzucenie sieci przeprowadzał szypr wraz z kilkoma maszopami. Kapitan dbał nie tylko o jakość splotu sieci oraz ich rozmiar, ale także strzegł swoją maszoperię przed czarami, dlatego na każdym z czterech rogów sieci wplatał czerwone wstążeczki. Od tego czasu następował okres intensywnej pracy na morzu.

 

 

Opracowała: Magdalena Piotrowska, Dep. Turystyki, UMWP

Podziel się na:

Wkrótce w Pomorskim: