17 PAŹDZIERNIKA |
Hans Memling"Sąd Ostateczny"
Hans Memling"Sąd Ostateczny"

Hans Memling"Sąd Ostateczny"

Niewątpliwie najcenniejszym, ale również jednym z najciekawszych dzieł sztuki w gdańskich zbiorach muzealnych jest tryptyk Hansa Memlinga Sąd Ostateczny, który oglądać można w Muzeum Narodowym w Gdańsku. Obraz ten jest nie tylko piękny i pełen znaczeń, ma również własną historię, która wiąże go z wielką, morską przeszłością, najsłynniejszym gdańskim okrętem i najsłynniejszym gdańskim żeglarzem.

Obraz zamówiony w końcu XV wieku u jednego z najbardziej cenionych artystów swoich czasów, zamieszkującego w Brugii (dzisiejsza Belgia) Hansa Memlinga, miał ozdobić ołtarz w jednym z kościołów Florencji. Kiedy artysta ukończył pracę, obraz zapakowano, wraz z wieloma cennymi towarami załadowano na statek i wysłano drogą morską wokół Europy ku Italii. Przystankiem na tej drodze miał być Londyn, ku któremu dowódca skierował statek. Trwała akurat wojna między Hanzą a Anglią, toczona głównie na wodach kanału La Manche. Aktywnym uczestnikiem tej wojny był Gdańsk, którego okręty były prawdziwym postrachem Anglików. Jeden z gdańskich kaprów, słynny na całą ówczesną Europę żeglarz Paweł Beneke, dowodzący karaką Piotr z Gdańska, dowiedziawszy się o cennym ładunku statku płynącego do Anglii, dogonił go u ujścia Tamizy. Bitwa była ciężka i szale zwycięstwa przechylały się to na jedną, to na drugą stronę, ostatecznie jednak przypadło ono załodze gdańskiego okrętu. Łup był wręcz niewiarygodny. Po spieniężeniu większości zdobytych towarów i wypłaceniu udziałów załodze, zwycięski kaper wrócił do Gdańska. Jeden z współwłaścicieli okrętu podarował cenny, acz kłopotliwy tryptyk Kościołowi Mariackiemu i tak obraz który płynął do Florencji wylądował w Gdańsku. Przez wieki zdobił wspaniałe wnętrze Kościoła Mariackiego, przypominając o wielkiej historii dumnego Miasta, i wspaniałych morskich wyczynach jego żeglarzy.

 


Tryptyk wyjątkowo plastycznie ukazuje scenę sądu ostatecznego. W czytelny sposób przedstawiono na nim scenę ważenia uczynków, podziału na zbawionych i potępionych, wstąpienia jednych do niebios i strącenia drugich w otchłań piekielną.

Wyprawa z Brugii do Włoch zakończona w Gdańsku nie była jedyną podróżą tryptyku. Na początku XIX w. zrabowali go Francuzi i wywieźli do Luwru, ewakuowany przez Niemców pod koniec II wojny światowej na zachód wpadł w ręce Armii Czerwonej i przez dłuższy czas zdobił kolekcję sztuki Petersburga, o czym marzył kiedyś car Piotr I, któremu nie udało się zmusić Gdańska do oddania mu obrazu. Kiedy wrócił nie trafił do zrujnowanego Kościoła Mariackiego, przekazany został bowiem do ówczesnego Muzeum Pomorskiego – dzisiejszego Muzeum Narodowego w Gdańsku. 

Losy obrazu i ludzi z nim związanych mogłyby się stać materiałem na nie jeden pasjonujący film przygodowy. Sam obraz, pełen treści i znaczeń skłania do zadumy nad losem człowieka i zachwytu nad kunsztem swego twórcy. Jednak opisywanie go słowami nie wystarcza – to trzeba zobaczyć! W Kościele Mariackim obejrzeć można jego kopię, ale czym jest najlepsza nawet kopia wobec oryginału? Dlatego warto wybrać się do Muzeum Narodowego w Gdańsku, a przy okazji oglądania tryptyku Memlinga poznać dzieje gdańskiej sztuki.

Podziel się na:

Wkrótce w Pomorskim: